mozolne oswajanie angielskiej rzeczywistości czyli zbiór fidrygałek wszelakich oraz lekko filozoficznych przemyśleń i obserwacji z podróży, gdy czas się dłuży i człek się nuży

Mentalność

wtorek, 21 maja 2013

Nikogo nie zabiłam.
Zaświadczenie o niekaralności mam nieskazitelne.
Nawet na liście wykroczeń mnie nie ma.
Nooo, bo przecież nie będziemy liczyli tego przypadku, kiedy uciekałam kanarom przez pół Świętokrzyskiej. A jechałam tylko jeden, jedniutki przystaneczek. Minuta trzęsawki między hotelem Forum, a Sezamem (takie historyczne obiekty Warszawy :)). Nie miałam na bilet, bo wydałam na teatr. Mogłam (i powinnam była) iść na piechotę, ale myślałam w swej piętnastoletniej łepetynce, że piątek o 21 wszystkie kanarki śpią już smacznie.
Zresztą, to żadne wykroczenie. Czyn o niskiej szkodliwości społecznej, czyż nie?

Wjechanie w osobisty samochód komendanta policji z wydziału Praga Północ w czasie mojej pierwszej samodzielnej eskapady po otrzymaniu prawa jazdy też się raczej nie liczy.
Chyba, że do rekordów Księgi Guinness'a w kategorii 'największy pech' :)
Szczególnie, że pan komendat, jak już sobie ulżył i nawyzywał mnie, głosem niosącym się po kres podległych mu rewirów, od głupich ku*ew, tchnął we mnie nadzieję, że jak mu odpalę tysiaka gotówką, to zapomnimy o sprawie i obejdzie się bez punktów karnych (czy wtedy były jakieś punkty karne???)

Ale drobne przewinienia na koncie mam.

Czytaj dalej ...

 

niedziela, 05 maja 2013

Mogłabym powiedzieć, że mało co mnie w życiu denerwuje.
Ale byłoby to jawne kłamstwo.
Denerwuje mnie cała masa rzeczy. Co prawda z wiekiem nauczyłam się tę złość oswajać, wyciszać, ignorować.
Dlatego sprowokować mnie co raz trudniej. 

Mój ostatni spektakularny sukces, to 3 tygodnie pod jednym dachem z teściową bez ŻADNEJ KŁÓTNI!
Owszem, iskrzyło momentami, 'mamusia' próbowała szpilę wbić i tu i tam, przemeblowywała mi dom, fukała i dziwowała się niezmienie 'a cóż to, a jakżesz to tak, a po cóż to, toszto, coszto, sroszto ...'.
A ja tylko 'Tak, mamo. Dobrze, mamo. Oczywiście, mamo'.
I stały doniczki na innych parapetach, bez ostentacyjnego przestawiania je na pozycje pierwotne, aż do momentu, gdy drzwi się za 'mamusią' zamknęły.
I wyjechała 'mamusia' z walizką wypchaną prezentami, które nigdy nie będą użyte, jak żaden z ofiarowanych jej przez nas prezentów.
I postanowiłam, że zapomnę - najszybciej jak się da - jej sarkastyczne uwagi, jej brak jakiegokolwiek zainterersowania naszymi dziećmi, jej bezpardonowe 'zjeżdżanie' mojego męża. Zapomnę, bo życie jest za krótkie.

Ale jednak dzisiaj udało Wam mnie sprowokować. Nie wiem, komu bardziej: bliżej mi nie znanej pani Kindze, która zasunęła taki tekst, że szkoda właściwie komentować (choć rzekomo o pewnym specyficznym typie ludzi), czy Kamili, która do tej pory jawiła mi się jako dziewczynka rozsądna, a tymczasem walnęła jak przysłowiowy łysy o kant kuli (wrzucając wszystich do jedego wora). I nie chodzi o to, żeby się zawsze we wszystkim zgadzać, ale jak już się wytacza takie solidne działa (typu bóg, honor i ojczyzna - w roli boga w tym przypadku występuję mamona :)) to warto by mieć jakieś sensowne argumenty, a nie zrobić teksańską masakrę piłą mechaniczną w imię bycia opioniotwórczym.
Każdy oczywiście może mieć własne zdanie.
Mam i ja. Dlatego też - zgodnie ze znaną zasadą - mam bloga i nie zawaham się go użyć (i nie będzie to - jak się domyślacie - obiecany wpis).

Czytaj dalej ...

 

niedziela, 17 marca 2013

Nie będę was trzymać w niepewności.
Suspensu dziś nie będzie.
Nie ma sensu bawić się w dramaturgie czy dygresje, żeby znaleźć odpowiedź na tytułowe pytanie.
Brzmi ona bowiem najzwyczajniej na świecie: NIE WIEM.

Nie mam pojęcia jak to się dzieje, że stopniowo, powoli, niepostrzeżenie człowiek chowa gdzieś na dno szuflady pewne marzenia, przestaje dostrzegać wiatraki, obcina różowe włosy, a na nogi zakłada kapcie z puszkiem.

Dlaczego przestaje farbować sobie buty żółtą akwarelą, zdejmuje okulary bez szkiełek nie widząc już w nich nic zabawnego, zamienia Rosynanta na starego Trabanta, który i tak wydaje się awansem społecznym w porównaniu ze steraną szkapą.

Co sprawia, że zamiast ...

Czytaj dalej ...

sobota, 02 lutego 2013

Ignorując chwilowo tytuł, zacznę od podsumowania konkursu na Blog Roku 2012.

Przede wszystkim chciałam publicznie zweryfikować swoje naiwne przekonanie, jakoby ten konkurs wpływał znacząco na rozleklamowanie bloga.
O ile nie wątpię, że w przypadku blogów wybitnych i/lub nowatorskich, które wychodzą na prowadzenie, może być to okazja na zdobycie nowych czytelników, to całe zastępy blogów przeciętnych, miernych lub ... dopiero wzbijających się na wyżyny popularności :))) giną raczej w gąszczu tysięcy zgłoszeń, zyskując jednynie poparcie tych, którzy i tak już poznali i docenili geniusz wschodzących gwiazd.

http://fidrygauka.blox.pl/resource/blog_na_wage_zlota.jpg

Hipotezę tę śmiałą wysnułam i rozciągnęłam na całą blogerską brać (zapewne nazbyt pochopnie), po analizie moich statystyk, które śledziłam z wyjątkowym zainteresowaniem przez ostatnie dwa tygodnie.
Otóż wejść ze strony Blog Roku 2012 na mojego bloga było ... siedem.
Szczęśliwa liczba, można by rzec :)))

Po drugie zmieniłam swoje zdanie na temat ...

Czytaj dalej ...

piątek, 12 października 2012

Z każdym dniem, przy wyrywaniu kolejnej kartki z kalendarza, ubywa mi dziecięcej naiwości, skóra (i dupa) twardnieje, a ręce i inne anatomiczne części ciała opadają.
Proces ten nazywa się nabieraniem doświadczenia życiowego.

Od czasu do czasu staram się, w ramach liftingu i odnowy biologicznej, robić remanent na półeczkach obserwacji i w szafkach przeżyć.

Wyrzucam wtedy flaszki z egoistami, pudełeczka z chamami, puszki z idiotami i woreczki z dupowłazami.

Ach, ja mi się dobrze robi po takich porządkach!
Świat się jawi jako miejsce piękne, optymistyczne i kolorowe.

Niestety co i rusz jakiś złośliwy chochlik podrzuca mi do spiżarenki zbuka i smród ponownie zaczyna zakłócać me sielankowe postrzeganie świata.

Do najtrwalej śmierdzących jaj należą ...

Czytaj dalej ...

 

 



środa, 10 października 2012

Gdzie się nie obejrzę, to blogerzy mają jakieś serie, cykle, akcje i konkursy!

Pozazdrościłam, pozazdrościłam.
Ponieważ nie mam jednak tak oryginalnych pomysłów (ani znajomości :)), mój cykl będzie (uwaga nowość, he, he :)) inspirowany angielską rzeczywistością.
A dokładniej jej paranoiczno-absurdalnym aspektem.
I owszem, będzie to cykl. Tryptyk w tym przypadku na pewno nie wystarczy!

Ten kraj niezmiennie zadziwia mnie swoją dwoistością.
Są rzeczy, które są jak miód na serce. Rozwiązania inteligentne, człowiekowi przychylne, zachwycające swoją prostotą lub - gdy trzeba - zaskakujące precyzją i złożonością.
O tych dobrych obiecuję pisać w ramach autoperswazji i niekończącego się procesu oswajania Wysp Szczęśliwych.

Tym złym jednak też nie daruję, jako żywo!

Nie bez przyczyny jednym z najpopularniejszych postaci spośród bogatej galerii typów i typków "Małej Brytanii" jest Carole Beer, recepcjonistka, z którą trudno cokolwiek załatwić.

Computer says 'No'.
I nie ma dyskusji.
Poza pewne ramy wyjść się nie da.

Jako wpis inicjujący proponuję historyjkę o sklepie z mundurkami, zwanymi w pinglisz 'juniformami'.

 

Czytaj dalej ...

środa, 15 sierpnia 2012

Pamiętam, gdy lat temu milion słuchałam listy przebojów Marka Niedźwiedzkiego (a były to czasy, kiedy pan Marek zaczynał od słów: "Lista 'czysta' ... 'czydziesta' któraś, a nie jakieś tam notowanie tysiąc pińcetne czy coś) był wywiad z niejaką Basią Trzetrzelewską, której pan Marek był zapewne fanem wielkim (sądząc po liczbie jej piosenek w klasyfikacji :))



Czytaj dalej ...

piątek, 22 czerwca 2012

Mam na blogu taki mały widget - Who's among us.
O tu, tu się wyłania po lewej stronie. Taki czerwony prostokącik z białą cyferką i ludzikiem.

Właściwie to nie wiem, po co go mam.
Tak sobie zamontowałam, bo mi się spodobał :)
Zaglądam sobie czasem, by dowiedzieć się jakie teksty są najczęściej czytane, choć oczywiście ta informacja jest złudna, gdyż owszem widać wpisy, które są w danym momencie otwarte, ale nie świadczy to wcale o tym, że

 

Czytaj dalej ...

 

poniedziałek, 04 czerwca 2012

Przeczytana ostatnio historia o Babci Kubusia nie nastroiła mnie optymistycznie.
Bezinteresowna ludzka zazdrość niezmiennie mnie zdumiewa.        
Wkładanie wysiłku w to by 'sąsiadowi zdechła krowa', zamiast w ciężką pracę by sobie sprawić taką samą nie mieści mi się w głowie, ale jak widać poczucie 'krzywdy i dziejowej niesprawiedliwości' nie daje niektórym spać po nocach.

Ręce mi opadły i parę innych rzeczy też, ale ... przy okazji przypomniałam sobie, jak swojego czasu zszokowało mnie angielskie 'donosicielstwo'.

Jako dziecko późnego komunizmu nie poznałam całej gamy 'atrakcji' reżimu totalitarnego, nie doświadczyłam na własnej skórze ucisku innego niż sporadyczny brak Teleranka czy notoryczny brak papieru toaletowego (bananów mi nie brakowało, bo i tak nie wiedziałam co tracę :)), nie zdążyłam płynąć pod prąd w żadnym ruchu oporu, a w związku z tym nie dałam nikomu okazji, by na mnie donosić.

Donos kojarzył mi się zawsze z czymś obrzydliwym do tego stopnia, że do dziś mam opory ze zgłaszaniem do odpowiednich władz nawet rzeczy ewidentnie nagannych. 

Angielskie społeczeństwo, które nie ma traumy związanej z fałszywymi zeznaniami korzysta ze swoich demokratycznych obowiązków* bez takich oporów.

Opieka socjalna, policja, urzędy skarbowe, władze lokalne są regularnie informowane o łamaniu prawa, co generalnie wychodzi społeczeństwu na dobre, gdyż 'kablowanie' odbywa się najczęściej w słusznej sprawie.

Bycie 'podkablowanym' nie jest jednak miłe, szczególnie gdy złamało się prawo zupełnie nieświadomie i bez niecnych intencji.

Mówię to w oparciu o własne doświadczenie ...

A było tak:

Czytaj dalej ...

 

środa, 07 marca 2012

Ten wpis ‘chodził’ za mną jeszcze od czasów mojego starego bloga. Nigdy się jakoś nie mogłam zebrać. Może było za wcześnie? A może po prostu nie pasował do wesołych zapisków z życia zwariowanej rodzinki na emigracji.

Teraz wpasował się idealnie, w pewien ciąg okołośmiertnych rozważań...

***


Pani Gemma Brown była przemiłą angielską starszą panią.

Filigranowa, zawsze elegancka, uprzejma i pokojowo nastawiona do wszechświata przechadzała się (tak, właśnie tak; inne słowo zupełnie tu nie pasuje) nonszalancko po wiktoriańskim gmaszysku naszego ‘zakładu pracy’. Na twarzy błądził jej chochlikowaty uśmieszek małej dziewczynki, która zrobiła psikusa guwernantce, a akcent zdradzał szkockie pochodzenie.

Zaskarbiła sobie moje serce tym, że ...

Czytaj dalej ...

 

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Był z kategorii tych, co najpierw wsiada zapach, a potem facet.
Wsiada wypasiony after shave, rzecz jasna, a nie jakiśtam dezodorant Axe.

Z nosem wbitym w iphone'a zobaczyłam najpierw jego buty.
Z premedytacją nie podnosiłam oczu, bo przypomniał mi się przeczytany felieton, że mężczyzn można natychmiast rozgryźć po stanie butów.
Kobiety ...

 

Czytaj dalej ...

wtorek, 25 października 2011

Temat defekacji rozwinął się równolegle do kwestii publicznego rodzenia dziecka X przez panią Kotak, więc - żeby mój komentarz nie przebił długością samej notatki - postanowiłam odpowiedzieć (sobie?) na pewne kwestie w oddzielnym wpisie.

Jak już pisałam parokrotnie (i co chyba przebija jakoś z moich wywodów, bo - wykorzystując zacisze i anonimowość bloga - piszę ...

Czytaj dalej ...

 

poniedziałek, 19 września 2011

Siedziałam jak głupi osioł nad raportem, bo sprawa była paląca, parę instytucji zaangażowanych, szefowa mi dyszała nad plecami, że mają być uwzględnione najdrobniejsze szczegóły i w ogóle mucha ma nie siadać.

Miało być 'na wczoraj', więc siedziałam po nocach, by wygrzebać z netu i publikacji bardziej tradycyjnych wszystkie potrzebne informacje.

Raport był na zamówienie pewnej instytucji, ale dotyczył konkretnej kobiety - miał pomóc jej w

Czytaj dalej ...

 

czwartek, 08 września 2011

Rodzi ci się córka

Jest piękna, jest słodka, jest męciutka, milutka, ma delikatną, atlasową skorkę, filigranowe stópki, rączki i wszystko inne.

Wzbudza w tobie niewysłowioną czułość.

A potem ta córeczka rośnie.

Cieszysz się każdą chwilą, podziwiasz jak pierwszy raz się do ciebie uśmiecha, zachwycasz się jej pierwszym kroczkiem, pękasz z dumy, jak widzisz wkoło pełne podziwu spojrzenia, bo taka śliczna, bo taka zdolna, bo miła, grzeczna ...

Córeczka idzie do szkoły.

Czytaj dalej ...

Tagi: islam
10:31, fidrygauka , Mentalność
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 05 września 2011

Temat śmierci staram się skrzętnie omijać.

Wypieram ze świadomości jak namolną muchę.
Nie analizuję, nie roztrząsam, nie wyobrażam sobie, co by było, co będzie gdyby ...
Nie składam deklaracji odnośnie narządów, kremacji, sposobu pochówku, bo nie mam na ten temat jasno sprecyzowanych poglądów.
I egoistycznie lub beztrosko (Forever young I want to be forever young) myślę sobie, że jak już umrę, to będzie mi wszystko jedno.

Owszem, parę razy próbowałam męża wciągnąć w poważne rozmowy, ale on z tych niegadatliwych.
Powiedział tylko, że jego narządy ...

Czytaj dalej ...

 

 

piątek, 26 sierpnia 2011

Tak jak obiecałam kiedyś - nieco żartobliwe, choć oparte na długofalowych obserwacjach porównanie użytkowników warszawskiego i londyńskiego metra:

             

 

 

Czytaj dalej ...

środa, 24 sierpnia 2011

Wczoraj wpadła mi w ręce nie lada gratka - darmowy Daily Mail. Nigdy go nie kupuję, ale czytać uwielbiam - bo to aż niewiarygodne, jak tendencyjnie można przedstawiać pewne fakty.

Pracowałam kiedyś raz w tygodniu jako wolontariusz w pewnej szanującej się instytucji i ...

 


 

Czytaj dalej ...

czwartek, 11 sierpnia 2011

Moja walka, by pojąć Anglików, by zglębić zakamarki ich dusz, by choć w niewielkim stopniu zrozumieć motywy ich postępowania i sposób myślenia ustawicznie trwa.
I niestety muszę się tu przyznać do sromotnej porażki.

A uwierzcie mi, że do bitwy przygotowuję się starannie.

Najpierw przyodziewam ...



Czytaj dalej ...

poniedziałek, 04 lipca 2011

Mieszkanie:

Mieszkanie wg polskich standardów dwupokojowe. Według angielskich 1-bedroom (z jedną sypialnią), bo salon oczywiście się nie liczy (salon to rzecz święta, być musi, zamieszkały nie powinien być, więc wielkość mieszkań/ domów w UK nie podaje się w metrach, ale w ilościach sypialni, choćby były one tak małe że ...

 

Czytaj dalej ...

środa, 29 czerwca 2011

Dziś znowu poważnie.
Bo poważnie - płakać się chce jak się czyta takie wiadomości. I wiem, że tania senacja, że manipulacje danymi, że kto tam naprawdę wie, jak to jest, ale ... zupełnie z palca to ta wiadomość na pewno wyssana nie jest.

Ale od początku ...

 

Czytaj dalej ...

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Reklama społeczna
Czy spełnia swoją funkcję?
Nie wiem.
Pesymisci pewnie myślą, że to pieniądze wywalone w błoto.
Ja chciałabym myśleć, iż jednak ...

 Napis głosi: "Małżeństwo z przymusu to pogwałcenie praw a nie kwestia kulturowa."

Czytaj dalej ...

wtorek, 31 maja 2011

Reality shows nie oglądam nie tylko z tego powodu, że jestem szczęśliwą 'nieposiadaczką' telewizora, ale poziomu głupoty strawić nie mogę.

Dobra, nie będę sciemniać, parę odcinków pierwszej edycji Big Brothera obejrzałam.
Ale to było jakieś novum, poza tym mąż kuzynki woził ...



 

Czytaj dalej ...

poniedziałek, 30 maja 2011

Zawsze szokowały mnie kontrasty w brytyjskim społeczeństwie.

Od totalnego chłodu i dystansu, izolowania się od innych (no bez przesady oczywiście - chodzi mi o sławetne 'My home is my castle' i 'socjalizowanie się' /he, he fajna kalka językowa nie?/ tylko w miejscach publicznych, pubami zwanych :)) po totalny ...

by Jean-Pierre Mountauban

Czytaj dalej ...

Jeżdżę tak sobie po tej Anglii i jeżdżę i na różne widoczki natrafiają moje oczka. Na przykład na takie:

Ot, hulajnogi zostawione przed szkołą przez dzieci. Przez dzieci, dodam, z ...

Czytaj dalej ...

| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
O autorze
Zakładki:
Favorki
Językowe
Podczytywane
Podglądane
Recenzowane
Smaczne
Szablonowe
Śmieszne
Z Zagramanicy
Zarchiwizowane chyba ...


Spamerzy i kryptoreklamosiejcy!

Ukryte reklamy i linki do stron wspierających wasze (nie)skromne interesy, będą natychmiast usuwane, mimo mojego autentycznego podziwu dla kunsztu, z jakim próbujecie je zawoalować w pseudo-pochwalnych komciach.
Nie jestem kolekcjonerem komentarzy i wasze obłudne zachwyty nad moim blogiem mnie nie ruszają.
Fora ze dwora!


Wszystkie teksty są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie ani publikowanie bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

Kontakt: fidrygauka@gazeta.pl

Zdjęcia pochodzą głównie z internetu. Te mojego autorstwa kopiujcie sobie do woli :)

Po wszystko to,
czego nie ma na blogu
zapraszam na:


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...



Daisypath Vacation tickers






Najlepsze Blogi



Kocham Pomysłowość !
album




Śledź mnie :)
Follow on Bloglovin


od Żony Oburzonej
od Żony Oburzonej

od AleksandryR
od Bezcielesnej
od Oliwki z Toskanii
od Viki on line
od Żony Oburzonej
liebster blog


od Kasi.Eire
od Kasi.Eire