mozolne oswajanie angielskiej rzeczywistości czyli zbiór fidrygałek wszelakich oraz lekko filozoficznych przemyśleń i obserwacji z podróży, gdy czas się dłuży i człek się nuży

Varia

czwartek, 25 kwietnia 2013

Już trzeci dzień pod rząd próbuję dokończyć wpis.
Niestety po raz trzeci z rzędu usnęłam na sofie.
Poddaję się.
Idę spać.
Wygląda na to, że wbrew temu, co sobie sama wmawiam, nie pęknę z nadmiaru emocji. Sen sprawiedliwego (a w każdym razie ciężko pracującego) spływa na mnie bezproblemowo.

Moja lista z pomysłami na wpisy się wydłuża niemożebnie, a wiele z nich traci na aktualności. Chlip, chlip.
Ale się nie rozdwoję.
W pracy mnie cisną tak okropnie, że nie mam na nic siły i ochoty.
Zapomniałam, jak wyglądają moje dzieci, które jadły dziś na obiad zupę-obrzydlistwo czyli gorący-kubek-chemiczne-g*wno, co naprawdę bardzo źle o mnie świadczy.
Chciałam im nawet ugotować sos na jutro, ale przypaliłam 400 g delikatnej mielonej wołowiny (bo sofa była za miękka). Trudno, jutro zjedzą fasolkę ze słoika.
Ewidentnie się staczam.

A następny wpis będzie o ...

Czytaj dalej ...

środa, 20 marca 2013

No, może nie zaspałam, ale strasznie zabarłożyłam z odpisywaniem, szczególnie w przypadku Justyny, która nagrodziła mnie ... 13-go stycznia.
Ale po pierwsze liczne zawirowania (konkursy, rozmowy kwalifikacyjne, podkładane świnie i cała reszta) skutecznie mi przeszkadzały.
Po drugie przyznam szczerze, że nie wiem, komu dalej przekazać pałeczkę, bo wszyscy znajomi z blogosfery już nominowani, albo się wykręcili, albo mnie zignorowali :)))
Ale ponieważ jestem grzeczną dziewczynką (choć może nieco niezorganizowaną), to wreszcie zebrałam się w sobie, zachęcona dodatkowo przez Anię, która podwoiła stawkę :)

Po raz kolejny odpowiadam więc na pytania w ramach Liebster Award. Zastanawiam się nawet, czy to nie jakiś spisek. Bo ja tu się konspiruję, jak tylko się da, chowam za pseudonimami, czapkami i innymi tajemniczymi akcesoriami, a Wy tu podstępem, mydląc mi oczy nagrodami i łechcąc moje ego, wymuszacie ode mnie co raz to więcej informacji. Jakby to wszystko zebrać w kupę, to czuję, że bez problemu rozpoznalibyście mnie na ulicy :))

Zaczynam więc od pytań Justyny z bloga Poriomaniacy na Wyspach.

1. Jakie miejsce, ktore odwiedzilas / odwiedziles zrobilo na Tobie najwieksze wrazenie?

Czytaj dalej ...

 

http://fidrygauka.blox.pl/resource/Varanasi.jpg

poniedziałek, 11 marca 2013

Zerwałam się bladym, sobotnim świtem.
A blademu świtowi w marcu bliżej do piątej niż do ósmej.
No dobra, powiedzmy, że do szóstej.
Budzika nie przestawiałam z kwadranspopiątowego trybu tygodniowego na weekendowy.
Miałam lekką pokusę, żeby chromolić te parędziesiąt funtów, które wyłuskałam z własnej kieszeni na warsztaty przygotowujące mnie do nowej pracy (głupio mi było prosić na odchodne szefową, by pokryła me dokształacanie na rzecz innego pracodawcy).
Jednak perspektywa otrzymania pachnących drukarnią materiałów, które później z miną Wielkiej Pani Ekspert będę mogła wykorzystać szkoląc z kolei mniej wtajemniczonych, była zbyt silna.
 
A poza tym ... networking, głupcze!
Nawet w budżetówce dobrze jest się pokazać na zjeździe Przynudzających Szych, przypomnieć twarz Panu Naczelnemu, ukłonić się panu profesorowi (temu od sznurka) chociażby po to, żeby w czasie rozmowy o pracę nonszalancko wspomnieć o tym, jak to się z nimi jeździło na konferencje.
I oczywiście dla satysfakcji spojrzenia mu w oczy z miną niewiniątka, myśląc jednocześnie: "A ty misiu-pysiu nawet nie jesteś świadomy, jak cię obsmarowałam na swoim blogu!"  :))

Networking w angielskiej budżetówce jest co prawda oksymoronem lub ... 

Czytaj dalej ...

 

 

poniedziałek, 11 lutego 2013

Kochani Czytelnicy,

Spotkało mnie dziś coś bardzo, bardzo, bardzo przykrego.
Coś niewiarygodnego.
Coś, co muszę sobie przemyśleć i dać sobie czas, by ochłonąć z totalnego szoku.

Nie jest to nic związanego ani z...

Czytaj dalej ...

 

środa, 23 stycznia 2013

Czasami nadchodzi czas na zmiany.
Nie wiem, czy u mnie nadszedł, ale na pewno mam szansę na podjęcie nieśmiałej próby.
Nie chce mi się straszliwie.
Stara jestem, zmian nie lubię :)
Ale bywa, że zmiany, szczególnie te z obietnicą poprawy na lepsze, są dobre.
Tylko, że ...

Czytaj dalej ...

 

czwartek, 03 stycznia 2013

Wymarzyłam sobie, że na Nowy Rok opublikuję na blogu bajkę.
Bajka miała być napisana w ramach konkursu Blogerzy Bajki Piszą.
Wiedziałam, że porywam się z motyką na słońce, ale udzielił mi się entuzjazm Danusi i stwierdziłam, że choć raz w życiu mogę spóbować pomierzyć siły na zamiary, że kurka wodna, jak inni potrafią, to i ja też.
A co!

Zresztą od momentu zgłoszenia przystąpiłam do zadania bardzo ambitnie.
Tytuł i wstępny zarys (o błogosławiona inspiracjo!) zaczęły się snuć po mej głowie już od samego początku.

Zapisałam więc przykładnie koncepcję w pliku .doc i odłożyłam sprawę na później.
Przygotowania świąteczne były skromne - chciałam więc uporać się z bajeczką już przed świętami, ale zmagania z szefową ostudziły nieco mój zapał.
Po wigilii już zasiadałam do laptopa, już otwierałam plik .doc, już wymyśliłam imiona bohaterów, już parokrotnie pozmieniałam zarys fabuły.

Dotarło do mnie jednak, że tak naprawdę nie mam zielonego pojęcia, od czego zacząć.
Pierwsza-lepsza definicja bajki (nie mylić z baśnią lub legendą :)) znaleziona w googlach namąciła mi jeszcze bardziej.

Tuż przed Sylwestrem postanowiłam więc ...

Czytaj dalej ...


 


wtorek, 25 grudnia 2012

W zeszłym roku było klasycznie.
Był pośpiech, nadmiar wszelaki i angina.
W tym choroba mnie łaskawie ominęła, ale za to wszystko inne było postawione na głowie.

Wbrew tradycji nie zerwaliśmy się bladym świtem, z bladym obliczem, pocąc się na myśl o milionie niezrobionych jeszcze rzeczy, ale wyłączywszy w budziku opcję drzemki, pozwoliliśmy naszym przemęczonym organizmom powylegiwać się do 9:30.

Następnym punktem programu było rozpoczęcie świątecznych dekoracji.
Na pierwszy (i właściwie ostatni, nie wliczając gwiazdy betlejemskiej i wigilijnego stołu) rzut poszły moje paznokcie, które za sprawą znajomej Chinki przybrały kolor wściekłego świątecznego karminu.

Później sałatka jarzynowa przyjęła odpowiednią konsystencję (wiem, że to niewigilijne danie, ale musi być i basta!), podłoga w kuchni otrzymała ostatnie szliwy, a stoliczek się nakrył  i można było zaczynać.

 

Nie ma choinki, bo ...

Czytaj dalej ...

sobota, 17 listopada 2012

Zostałam zaszczycona wyróżnieniem przez aż trzy* blogerki, co jest niezmiernie miłe i muszę uważać, żeby nie wpaść w pychę i samozachwyt :)

Żona Oburzona, Oliwka z Toskanii i Bezcielesna dały mi jednak niezły orzech do zgryzienia, nie tyle jeśli chodzi o odpowiedzi czy też o liczbę pytań, które będę musiała zadać (wiele już padło wcześniej) ale przede wszystkim o liczbę osób do wytypowania w fazie końcowej, znając niechęć wielu do tego typu zadań.

Przy poprzedniej zabawie żadna z czterech wytypowanych osób nie podniosła rękawicy, więc nie wiem, jakiej siły perswazji mam użyć, żeby przekonać kolejne 11 osób ...

Czytaj dalej ...

piątek, 16 listopada 2012

Mam parę ogłoszeń parafialnych.

Robótka

Jest robótka, przepięknie opisana przez Kaczkę (i wielu innych blogerów), a zilustrowana przez Bebeluszka.
Ja się nieczęsto pcham do pomocy charytatywnej na oślep.
Ale tu gołym okiem widać, że to nie na oślep.
Posyłam więc w świat dalej.
Może komuś się też akcja spodoba.
Zajrzyjcie koniecznie !!!

Ja jestem zachwycona!

 

Blogerzy Bajki Piszą

Porywam się z motyką na słońce!
W życiu nie napisałam żadnej bajki, choć plotę bajki nie raz i wiele z tego, co mówię można między bajki włożyć :)))
Stwierdziłam jednak, że dlaczego nie?
W końcu trzeba sobie jakieś wyzwania stawiać.
Choć jak tylko się zgłosiłam, to strach mnie obleciał, że stworzę jakiegoś banalnego, nieoryginalnego gniota. Ale w końcu do nagrody Pulitzera nie prenduję :)))

Zachęcam Was do uczestnictwa.
Nie tylko ze względu na wyzwanie rzucone przez Książki Zbójeckie i Krainę Czytania.
Ale jak będzie więcej niż 30 uczestników, to organizatorzy być może zrobią odsiew.
Wtedy ewentualne odrzucenie mojej bajki nie będzie tak bardzo upokarzające ;-P

No, a poza tym, możecie (być może) po raz pierwszy zostać współautorem ... KSIĄŻKI :)

 

 

Liebster Blog

Nie wiem, dlaczego mnie taki zaszczyt kopnął, ale zostałam wytypowana aż przez dwie blogerki do nagrody za 'dobrze wykonaną robotę'.

Bardzo serdecznie dziękuję Oliwce z Toskanii i Żonie Oburzonej (kolejność alfabetyczna :)) i obiecuję, że wpis pojawi się wkrótce, choć nie wiem, kogo będę mogła wytypować, bo ostatnio wszyscy Wytypowani mi się wzięłi i zbuntowali (z autorką bloga Książki Zbójeckie na czele!!! Dobrze, że ja nie jestem pamiętliwa ;-P)

 

No, to zabieram, się do roboty robótki, w końcu nominacja zobowiązuje!
Obym się tylko nie pomyliła i w odpowiedzi na pytanie nie naopowiadała jakichś bajek :)

 

Ps. A tu dodatkowa historia ku pokrzepieniu serc i zachęcie - o pozytywnych aspektach i sile internetu (wolę to niż tracenie energii na dążenie do (piątej) władzy :)))

 

Kocham Pomysłowość !

Właśnie założyłam na mojej stronie na Facebooku nowy album pod tytułem 'Kocham Pomysłowość!'

Bo kocham!

Uwielbiam ludzi, którzy potrafią stworzyć coś niebanalnego, zobaczyć przedmioty w innym świetle i wykreować rzeczywistość z rzeczy o pozornie zupełnie innym przeznaczeniu.

Niektórzy piszą całe blogi na ten temat.
Ja jednak skromnie ograniczę się do wrzucania co i raz znalezionych perełek do albumu.
Album można też oglądać bez posiadania konta na tym budzącym kontrowersje portalu :))

Obecnych na fejZBUKU zapraszam na moją stronę po zawsze świeże, choć rzadko rzucane pod ladę, update'y ...



... a pozostałych do oglądania bez możliwości komentowania :))

(klik w zdjęcie poproszę)

tekst alternatywny

 

 

 

 Miłego dnia!

wtorek, 13 listopada 2012

Sztokholm

"Wyślij maila do Carla-Gustava" - powiedziała Christina, szara eminencja organizacji charytatywnej, która miała pod kontrolą paręnaście równolegle toczących się spraw w Turkmenistanie, Indiach, Albanii czy Uzbekistanie.
Christina była postacią mityczną, z którą miałam okazję rozmawiać parę razy przez telefon, mieszkając jeszcze w Polsce. Łamiąc sobie język i wycierając o spodnie spocone z wrażenia ręce, przekazywałam jej informacje od mojego szefa, upewniając się milion razy, że mnie zrozumiała.
Angielski nie był jej pierwszym językiem, ale jak każda Szwedka władała nim płynnie od dzieciństwa. 
Nie to co ja, Dukacz Pospolity.

Jak tylko przeprowadziłam się na drugą stronę Morza Bałtyckiego, Christina od razu wciągnęła mnie...

 

Czytaj dalej ...

czwartek, 08 listopada 2012

Nie wiem jeszcze kogo, ale udusze na 100%
A juz na pewno napisze dluuuuugi 'letter of complaint'. Do cholery, nie na darmo sie uczylam, jak pisac te bzdury !!!
I pomyslec, ze sie zawsze zastanawialam, po co komu takie umiejetnosci ?!

Czytaj dalej ...

środa, 24 października 2012

... czyli jak powstają wpisy na bloga.

Mogę śmiało powiedzieć, że dziennie powstaje przynajmniej jeden wpis.
Praca pracą, dzieci dziećmi, mąż mężem, ale  proces tworzenia  nowych wpisów toczy się nieustannie.


Myśl przewodnia
rodzi się w mojej głowie z rana. Wstępny zarys (wciąż w mojej głowie, rzecz jasna) powstaje w czasie porannej kawy lub wręcz podczas mycia zębów.
Pierwszy poważniej wyglądający szkic pojawia się

 

Czytaj dalej ...

sobota, 20 października 2012

Angielskie metody nauczania są zgoła inne niż polskie.
Wynika to z miliona różnych rzeczy, w dużej mierze ze specyfiki języka.
Czytanie po angielsku, wymaga bowiem nie lada umiejętności rozróżniania tych wszystkich głosek długich i krótkich (sheet vs. shit), kilometrowych zlepków liter, których wymowa ma się nijak to pisowni (laugh, daughter czy because), oraz innych kluczków, czytanych raz tak, raz siak (np bow /boʊ/ - łuk czy bow /baʊ/ - kłaniać się).
Tych zagwozdek i pułapek jest jeszcze całe mnóstwo i naprawdę podziwiam angielskie dzieci, że są w stanie opanować tę trudną sztukę czytania :))
Jedną ze strategii pomagającej im pokonać samogłoskowego potwora i zapamiętać całą gamę wyjątków od wyjątków jest ...

Czytaj dalej ...

 

wtorek, 04 września 2012

Najgorsza była ta stara.

Może nie stara, ale sterana życiem.
Tak, 'sterana życiem' pasowało do niej idealnie.
Lazła powoli, kręcąc biodrami w te i we wte, a brzuch zwisał jej niedbale tam, gdzie kiedyś prawdopodobnie była talia.
Czerń i biel włosów mogłyby spokojnie przypominać Cruellę De Vil z '1001 Dalmatyńczyków'. Z tą tylko różnicą, że Sterana nie wygladala na okrutną.
Raczej na potwornie bezczelną ...


Przypadkowo znalezione zdjęcie zatytułowane 'Mysterious Place', autorstwa _jg_ nie ma żadnego związku z moim miejscem, także proszę się nie sugerować :)

 

Czytaj dalej ...

Tagi: dziwactwa
07:07, fidrygauka , Varia
Link Komentarze (16) »
środa, 29 sierpnia 2012

Nie byłabym sobą, gdybym po zaproszeniu od Żony Oburzonej najpierw dokładnie nie sprawdziła znaczenia słowa 'versatile', bo kojarzyło mi się trochę z Wersalem a trochę z pionem (vertical :)), prawdziwe znaczenie było mi - przyznaję się - zupełnie nieznane.

Mówcie mi 'belfer', ale muszę trochę skorygować ideę zabawy.
Skorygować na własną szkodę, jako że miałam już pięknie przemyślane tajemnice i sekrety, które miałam Wam ujawnić (Nie ma ich wiele; tzn. mam ich mnóstwo, ale tylko kilka chcę ujawnić :)), jako że i mnie opanował szkodliwy wirus*

A tu się okazało, że versatile oznacza:

 

Czytaj dalej ...

 

wtorek, 28 sierpnia 2012

Jak już mi się zebrało na porządki, to na całego!
Nie tylko w piwnicy rodziców, ale też na porządkownie bloga.

Ten wpis będzie więc wpisem 'technicznym'.
Złożony z linków do poprzednich wpisów, które już się wcześniej na blogu pojawiły.

Ponieważ niektóre teksty łączą się ze sobą tematycznie, albo są swoistą kontynuacją (jak może zauważyliście 'tryptyki' to moja specjalność - jakby jednego wpisu było mi mało :)) - zachciało mi przynajmniej część powkładać w odpowiednie przegródki.
Żeby móc niektóre rzeczy łatwiej znaleźć.
Żeby się nie powtarzać.

Taki letni kaprys - nie zwracajcie na mnie uwagi :)

 

 

Computer says 'NO', czyli w oparach absurdu

Sklep z mundurkami - początek cyklu

Zaginiony w wielkim mieście

 

Emigracyjne Rozterki

Cyrk objazdowy

Jest takie miejsce

Prawo głosu

Rozkraczona

Spowiedź emigranta

 

 

Kocia Macocha

Bez zdradliwego tytułu

Końskie zaloty

Lew w ogrodzie

Osadzona przegubowo

Spotkanie z dziczyzną



Kulinaria

Blog antykulinarny

Fish Pie

Kuchnia molekularna

Mazurek

O blogosferze kulinarnej

Restauracja XXI wieku

Sałatka z pomidorów i mozzarelli

Weekendowy maraton

 
 

Kulturalnie

Makbet w klapkach

Niewidzialny

Tatarak



Miejsca

Centrum Nauki 'Kopernik'

Londyńskie parki

Migawki z angielskiej prowincji

Migawki z Londynu

Najdroższy dom świata

Oswojenie Victorii

Oxford Botanical Garden

Podziemne życie Londynu

Polesden Lacey

Sweet Shop

Warszawskie impresje

 
 

Multi-Kulti

Czarnuchowi zaliczam

Córka

Córka z penisem

Dyni w poprzek

Dzielnice grozy

Jak zrozumieć Brytyjczyka

Małżeństwo z przymusu

Nie adoptuj Murzynka

Połknąć wielbłąda

Przegadać imama

Southall

W sieci sieci

Znam tamilski


Na sportowo

Dylemat matki

Dyscypliny olimpijskie

Futbolowe odkrycie

Stadiony nienawiści

To wszystko wina Zimocha


Nieudolne próby zrozumienia angielskiej rzeczywistości

Angielskie kontrasty

Donosić czy nie donosić

Dżentelmen po szkodzie

Królowa i ja

Opieka dentystyczna po angielsku

Postawa obywatelska

Szwy

Świętowanie po angielsku

Uczulenie na ciążę

 

Polacy oczami Anglików

Biedne polskie dzieci

Dużo nas do pieczenia chleba

Nigdylandia

O lecie, gwiazdce, iphonie i Angliku

We live in Poland

 

Portrety

Helen Mirren

Janusz Józefowicz

Patrick Liechfield



Szeptana reklama blogów

Blog Day 2011

Blog Day 2012


Śmiertelnie poważnie

Jak upłynnić zwłoki

Wesoło było na moiom pogrzebie

Wiktoriańskie fotografie funeralne

W służbie śmierci

Zawód koroner

 

Tajemne życie blogosfery

Kto jest twoim targetem, cieniasie?

Ilustrowany Słownik Blogera

Niezdecydowana Alicja

Piąta Władza


Wpadki, wtopy i inne gafy

Czy pani jest kuchenką?

Imiona

Iphone w śmieciach

Jak uziemić Google Translate

Oko w oko z celebrytą

Pamięć doskonała

Poland is quite a young country

Siła nawyku

Tajemnice hamburgera

Wiekowe znalezisko

Zaduszkowo-gafowo

Zakop-power

Z przyciętą głową



W świecie mediów społecznościowych

Brak klasy

Facebookowi wojownicy

Mailowa wpadka



Zoologicznie

Beethovenem w słonia

Gęś w sandałach

Ekscentryczni wielbiciele

Pieskie życie czyli kup pan perukę

Śmierć na wystawie

Według Piotrka

 

Zwyczaje i manieryzmy

Do czego służą cmentarze

Mam smaka na flaka

Słonina

Zapach metra






środa, 18 lipca 2012

... się wynurzam, a dokładniej zza góry papierów.

I jak najprawdziwszy nałogowiec marzę o tym, by się wreszcie, w spokoju oddać temu, co lubię najbardziej.
By pójść w tan.
By się zatracić bez reszty.


Fantazjuję sobie o codziennym, bezpruderyjnym, szalonym, dzikim, dłuuuuugim i pełnym gadżetów* ...

Czytaj dalej ...

sobota, 05 maja 2012

Blogosfera rządzi się swoimi prawami.
Jednym z nich jest: Kto pierwszy, ten lepszy :)

Jak jakiś news poruszy brać wirtualną do głębi, jak paluszki zamierżą, to nie ma bata!

Wpis za wpisem, tytuł za tytułem, zdjęcie za zdjęciem, link za linkiem 'publikują się' opinie, komentarze, analizy, oburzenia, kpiny, obrony czy podsumowania.

Ten ujmuje to tak, tamten inaczej.
Ta po linii naszych przekonań (i już nam się ciepło robi na duszy, już się podbudowujemy, że nie jesteśmy odosobnieni w naszych sądach).
Inna rozczarowuje poglądami (rwąc w strzępy ulotną nić międzyblogowej przyjaźni :))

Ważne jest jednak, by w Zaklętym Kręgu Wspólnie Się Czytających udało się być tym pierwszym, który potraktuje temat stukaniem w klawiaturę.

Dlaczego?

Bo następnym pozostaje już tylko ...

Czytaj dalej ...

 

poniedziałek, 27 lutego 2012

Miałam pisać mój drugi wpis o śmierci, ale ...

...spojrzałam śmierci w oczy.

Po pierwsze, przeoczyłam bardzo ważne spotkanie z szefową (się nie zapisało w kalendarzu). Jak się zorientowałam, to zbladłam jak śmierć na chorągwi.

Po drugie

 

Czytaj dalej ...

 

by arborwin

piątek, 13 stycznia 2012

W piątkowy, zrelaksowany wieczór proponuję wam coś łatwego, lekkiego i niefrasobliwego.
Żadnych trudnych tematów.
Żadnych wynurzeń filozoficznych czy dylematów egzystencjalnych.

Jak zwykle na przełomie roku prezentowane są różne listy - najlepszych, najgorszych, zmarłych, takich siakich i owakich.
I ja przez przypadek natknęłam się na śmieszną listę, opublikowaną przez BBC, pt:

100 RZECZY, O KTÓRYCH NIE WIEDZIELIŚMY W 2011

 



Dogłębne wczytanie się we wszystkie sto punktów pozostawiam waszemu wolnemu wyborowi. Jeśli nie znacie angielskiego, możecie zawsze podjąć nieśmiałą próbę użycia Google Translator. Kto wie, może od czasu mojego wpisu już go trochę ulepszyli (co przy galopie dzisiejszej technologii nie jest wcale aż takie niemożliwe :))

Sama pozwolę zaś sobie skomentować niektóre rewelacje i objawienia w kategoriach mojego autorstwa:

1. NO CO TY?

Sharks go to the cleaners. 
Czyli, że krwiożercze bestie, jak potrzebują peelingu lub dokuczają im pasożyty, udają się w specjalne zakątki morza, gdzie łaskawie dają się oskubać rybkom-cleanerkom. Pływają wolno, ułatwiając im pracę i po skończonym zabiegu nie zjadają manikurzystek. Przyroda zawsze mnie czymś zaskakuje.

Elton John has no mobile phone.
I tu mnie zaskoczył. Bo podobno nie ma też komputera, iphon'a, czy ipada. Ma za to książkę adresową ręcznie zapisywaną grubości 10 cm i nieprzeciętną pamięć, gdyż większość najpotrzebniejszych telefonów zapamiętuje. Nie wiem ile w tym prawdy a ile kreacji, ale brzmi zaskakująco. Niestety, Sir Elton został zmuszony nabyć drogą kupna ipada, bo będzie musiał używać skype'a do komunikowania się ze swoim synkiem. Otóż to - naginaniu naszych własnych zasad winne są dzieci!

The UK's Speaking Clock still receives 30 million calls each year.
Dacie wiarę? Po co 30 milionów ludzi dzwoni rocznie do Zegarynki? Nie wiedziałam, że coś takiego jeszcze istnieje. Acha, i czy zdzwonią z telefonów komórkowych? ;-P 

2. ŁEEE, ALE MI SENSACJA

Women's tears reduce sexual desire in men. 
Bez przesady! Nie potrzeba mi było roku 2011, żeby się dowiedzieć, że na widok ryczącej baby, chłopu nie tylko pożądanie maleje, ale w ogóle chęć do życia mu odbiera. Bo nie wie, bidak, co ma zrobić. No co on może zrobić, Bożesz ty mój jedyny?

One in six people live in India.
No po prostu odkrycie statystycze ostatniego roku!

Swearing relieves pain.
Jeśli w klnięcie redukuje ból, to wygląda na to, że wielu Londyńczyków najwyraźniej jest mocno schorowanych :)

Getting married increases the risk of putting on weight.
Wiem to już od piętnastu lat :)

 

3. ŻE IM SIĘ CHCIAŁO?

The average hug lasts three seconds.
To się nazywa zacięcie naukowe! Badać długość przeciętnego uścisku. Ciekawam, jak później wykorzystywane są tego typu odkrycia?

One in six mobile phones in Britain is contaminated with poo.
Czyli wychodzi na to, że miliony komórek są ubrudzone kupą. Jak ktoś rzeczywiście przeprowadził takie badania (na taką skalę i o takiej tematyce), to ja jestem święta Walentyna.

Princess Diana had two wedding dresses.
Ta druga suknia ślubna była po to, by w przypadku przecieków do prasy księżna zagrała na nosie paparazzim i wystąpiła w czymś zaskakujących.
Okey, okey.
Pochowajcie już może tę nieszczęsną Dianę, co?

People with full bladders make better decisions.
Już ten, kto w ogóle postawił taką hipotezę, zasługuje na zimne okłady.
Argument dowodzący słuszności teorii jest taki, że istnieją w mózgu połączenia odpowiadające za trzymanie moczu i aktywujące uczucie silnego pragnienia (desire) i otrzymywania nagród. Ludzie, którzy potrafią kotrolować swoje impulsy (by uzyskać natychmiastową gratyfikację) częściej są też w stanie podejmować decyzje, które przynoszą pozytywne skutki.
Ciekawam, jak wiele czasu mijało od tego, gdy biedni uczestnicy eksperymentu przestępowali z nogi na nogę w celu trzymania moczu na potrzeby nauki, a rzeczywistymi skutkami ich decyzji.

 

A jakie są wasze typy na 'odkrycie' roku 2011?

niedziela, 01 stycznia 2012

Nowy Rok, Nowy Rok ...

Z jednej strony obśmiewane postanowienia noworoczne (procentowo niewielu z nas udaje się dobrnąć z dietą, rzucaniem palenia czy ćwiczeniami na mięśnie brzucha dalej niż do połowy lutego), a z drugiej mniej lub bardziej uświadomione (nazwane, zdefiniowane, ujawnione) nadzieje na coś lepszego.

Ja, w mojej racjonalistycznej głowie, nie wierzę oczywiście w magiczną godzinę W.
Nie wierzę, że od dzisiaj właśnie będę lepszym człowiekiem, bardziej oddaną matką, milszą żoną, wydajniejszym pracownikiem ...
Nie wierzę, że wypucowane na święta mieszkanko długo zachowa swoje 'dziewictwo' (niepokalanie brudem, znaczy się), że

Czytaj dalej ...

sobota, 24 grudnia 2011

Podobno w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem.
Niby dopiero o północy, ale  ja - głuptak zwyczajny (alternatywnie mówcie mi głupia gęś) - pozwolę sobie na przemowę już teraz.

Otóż ja mam takie pytanie do ludzkości: 

Czytaj dalej ...

11:25, fidrygauka , Varia
Link Komentarze (6) »
środa, 09 listopada 2011

Natrafiłam wczoraj na taki quiz:

Can you name the country by its stereotype?

W ciągu 4 minut trzeba wpisać nazwy krajów, które przychodzą ci na myśl po przeczytaniu pewnego zestawu cech/ przedmiotów/zachowań

Quiz jest bardzo łatwy (niestety po angielsku), co tylko potwierdza, jak wiele utartych opinii na temat każdego narodu funkcjonuje w zbiorowej świadomości.

Na pewno stereotypy nie powstają przez przypadek - jak to się mówi - coś jest na rzeczy.

Kwestią jest, czy damy się im zdominować i pozwolimy, by każdego nowo napotkanego człowieka z góry oceniać przez pryzmat jego narodowości (czy innych cech, ale nie o tym tu mowa).

Ja w cztery minuty rozpoznałam 20/24, a właściwie 21/24 tylko wpisywałam English, a powinno być United Kingdom (tzn. nie powinno tak być - potwierdzi to każdy Szkot i Walijczyk, ale taka odpowiedź była wgrana i komputer nie akceptował mojego 'English').
Dwóch nie zdążyłam wpisać, bo 4 minuty minęły zbyt szybko :)

A wy jak mocno tkwicie w stereotypach na temat pewnych nacji? Kto pobieje mój rekord?

poniedziałek, 07 listopada 2011

Zamontowałam sobie tydzień temu takie ustrojstwo:

No fajne te flagi.
Lubię sobie popatrzeć z jakich stron świata wchodzą ludziska na moją stronę i pozachwycać się nad potęgą internetu.
Na przykład kogoś z Wenezueli zagnało! 
Szwajcaria, Holandia, Finlandia, Szwecja i Niemcy to jednak Europa, ale taka Wenezuela? Kto by pomyślał?!

Serdecznie pozdrawiam czytelnika z Wenezueli :))

Wcześniej miałam tylko licznik, ale tam tylko ostatnie 20 wejść. Łeeee... cieniutko.

A ja jestem wścibska, popatrzeć sobie lubię zza firanki, kto do wśi zawitał. I nie muszę gasić światła - w internecie podglądactwo jest anonimowe.
Anonimowe ...
Czyżby?

 

Czytaj dalej ...

piątek, 28 października 2011

... więc i mnie naszło na zmiany.

Fiolecik mi się chwilowo przejadł, choć tamten szablon mi się bardzo mi się podobał.
Był jednak trochę zbyt retro :)

A zatem bye-bye lawendo!

Nowy - w odcieniach szarości, jakoś bardziej pasuje do mojego obecnego stanu wewnętrznego.

Jest autorstwa katemac , która - mam nadzieję - wykorzysta swoje super zdolności
i stworzy kiedyś bardziej industrialny szablon, lepiej się nadający do moich prasówek niż romantyczne kwiecie.
Jakby jeszcze o jakieś motywy angielskie można było prosić, to już byłby szczyt szczęścia :)

Ja niestety, choć próbowałam, oj próbowałam, ogarnąć ten cały css, kodu kaskadowego nijak pojąć nie mogę. Zbyt duży poziom abstrakcji. Nawet instruktaże krok-po-kroku nie pomogły. Czytanie ze zrozumieniem nawala czy co?

Mam nadzieję, że nie powiało zbytnio nostalgią i jest w miarę czytelnie (osobiście nie umiem czytać blogów na czarnym lub bardzo ciemnym tle - moje oczy odmawiają współpracy).

Te wietrzno-szumiące szarości przynajmniej akustycznie pasują mi do szeptów w metrze :)

Także nie zniechęcajcie się ciemniejszym tłem, tylko śmiało wpadajcie po garść fidrygałek :)

All welcome!

 
1 , 2
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
O autorze
Zakładki:
Favorki
Językowe
Podczytywane
Podglądane
Recenzowane
Smaczne
Szablonowe
Śmieszne
Z Zagramanicy
Zarchiwizowane chyba ...


Spamerzy i kryptoreklamosiejcy!

Ukryte reklamy i linki do stron wspierających wasze (nie)skromne interesy, będą natychmiast usuwane, mimo mojego autentycznego podziwu dla kunsztu, z jakim próbujecie je zawoalować w pseudo-pochwalnych komciach.
Nie jestem kolekcjonerem komentarzy i wasze obłudne zachwyty nad moim blogiem mnie nie ruszają.
Fora ze dwora!


Wszystkie teksty są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie ani publikowanie bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

Kontakt: fidrygauka@gazeta.pl

Zdjęcia pochodzą głównie z internetu. Te mojego autorstwa kopiujcie sobie do woli :)

Po wszystko to,
czego nie ma na blogu
zapraszam na:


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...



Daisypath Vacation tickers






Najlepsze Blogi



Kocham Pomysłowość !
album




Śledź mnie :)
Follow on Bloglovin


od Żony Oburzonej
od Żony Oburzonej

od AleksandryR
od Bezcielesnej
od Oliwki z Toskanii
od Viki on line
od Żony Oburzonej
liebster blog


od Kasi.Eire
od Kasi.Eire