mozolne oswajanie angielskiej rzeczywistości czyli zbiór fidrygałek wszelakich oraz lekko filozoficznych przemyśleń i obserwacji z podróży, gdy czas się dłuży i człek się nuży
Blog > Komentarze do wpisu

Mój Walenty

Zakochiwałam się miliony razy.
Szaleńczo, beznadziejnie, bez wzajemności.
Na każdym obozie, w nowej szkole, na spływie kajakowym.
Obiekt najczęściej wpadał mi w oko zupełnie niespodziewanie, bez żadnego klucza. Blondyn, brunet, wysoki, z krzywymi nogami. Nie miało to większego znaczenia.

Później, gdy te miłości zaczynały być już bardziej 'dojrzałe', gdy marzyłam o czymś więcej niż o przetańczeniu w jego objęciach paru 'wolnych' na kolonijnej dyskotece, kryteria wyboru obiektu westchnień się zaostrzały. Musiał być inteligentnie dowcipny, wrażliwy, a najlepiej, jakby jeszcze kochał teatr.
I tacy, owszem, trafiali się, ale niestety nic sobie nie robili z moich maślanych oczu, z egzaltowanych westchnień, z efemerycznych emocji.

Płakałam więc w poduszkę, ocierałam ukradkiem łzy przy gasnących ogniskach, patrząc na wakacyjnie zakochane pary, szlochałam przyjaciółkom w mankiet na wieść, że ten mój wymarzony, ten mój wytęskniony zaczął się spotykać z Kicią, Niunią czy inną Misią.

W wieku dziewiętnastu lat przepowiadałam sobie los starej panny, a moje poczucie własnej wartości malało wraz z każdym rycerzem na białym koniu, odjeżdżającym w siną dal.
W wieku dziewiętnastu lat trochę trudno jest wyperswadować sobie, że poczucia wartości nie powinno budować się w oparciu o fakt posiadania lub nieposiadania chłopaka.

W wieku dwudziestu lat oprzytomniałam trochę, zaangażowałam się w życie studenckie, miałam sto pomysłów na godzinę, chodziłam do przybytków sztuki, czytałam, politykowałam, żyłam pełnią życia.
Wyjechałam do Szwecji, pozwiedzałam trochę świata i marzyłam.
Już nie zakochiwłam się tak namiętnie. Już nie szukałam desperacko miłości.
Byłam pogodzona ze sobą, nauczyłam się lubić siebie i wierzyłam, że ... pozbieram się po jednym dość dobrze zapowiadającym się związku.

On pojawił się w moim życiu niepostrzeżenie ...

Czytaj dalej ...

 



wtorek, 19 lutego 2013, fidrygauka

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2013/02/19 07:15:48
Piękny tekst. Poruszyłaś mnie. Zazdroszczę ci. Wiem, że jesteś starsza ode mnie, a więc widzę, że mało jeszcze przeżyłam... Choć czasem wydaje mi się, jakbym miała 100 lat. Niech twój Walenty zawsze będzie :*
-
Gość: Bebe, *.adsl.alicedsl.de
2013/02/19 07:48:55
Tutaj też bez gier i podchodów. Po prostu.
Wzruszający tekst Fidrygauko :)
-
2013/02/19 08:22:55
Piękny, wzruszający tekst. Gdybyś poprosiła kiedyś ponownie o wskazanie wpisu, który najbardziej zapadł czytelnikom w pamięć, ten prawdopodobnie jako pierwszy przyszedłby mi do głowy.
-
Gość: czarnywieprz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/02/19 08:35:28
:) Na każdego gdzieś czeka jego własny Walenty. Kłopot w tym, żeby go odnaleźć i rozpoznać:)) Pozdrawiam gorąco!
-
2013/02/19 09:42:42
wzruszyłam się :) dużo szczęścia Wam życzę, jeszcze więcej niż już macie :)
-
emilya5
2013/02/19 10:17:16
Piękny tekst :)
Też mam takiego Walentego :) tylko innego, ale takiego.
-
veni23
2013/02/19 10:42:20
O rety :)
Najlepszości wszelkich w takim razie i fajnie, że wracasz :)
-
2013/02/19 14:39:29
mam nadzieję, że przynajmniej część tego tekstu mu pokażesz lub przeczytasz. Widzę wiele cech mojego związku tutaj. I te początki z NIM w tle, i te fajerwerki, których nie było, a jednak statek dopłynął do portu i już tyle lat razem.
Serdecznie pozdrowienia
-
milexica
2013/02/19 14:50:52
Powiem to co i reszta. Piękny wzruszający tekst. Bardzo mi się podoba.
-
2013/02/19 17:27:59
Świetny tekst!
U mnie też nie było wielkiego "bum" na początku, a jestem ze swoją Walentynką już ładnych kilka lat i nie wyobrażam sobie życia z kimś innym.
Z wylewnością, to Twój Walenty jest podobny do mojego taty - kiedy z ust mamy pada klasyczne "czy ty mnie jeszcze kochasz?", w odpowiedzi słychać - "No przecież nic nie odwoływałem" ;-)
-
2013/02/20 11:45:21
Zakręciła mi sie w oku łza...życzę Tobie (Wam) wszystkiego najlepszego. Nic wiecej nie powiem na ten temat.
A co do spraw z poprzedniego posta, mogę tylko życzyć Ci z całego serca aby wszystko minęło jak najszybciej a rany zagoiły się bez śladu. Twoja stara przyjacółka, sukienka_w_kropki
-
fidrygauka
2013/02/20 12:17:32
@ Avo, tych przeżyć trochę miałam :) Nie wszystkie tak pozytywne i sielankowe, ale liczy się bilans końcowy. A ten jest zdecydowanie na plus. Czego i Tobie życzę :))

@ Bebe, dzięki :*

@ Żono, dzięki :) Przy najstępnym konkursie wymyślę chyba jednak inne pytanie :))

@ Pieprzu, czasami obserwując moje koleżanki (wciąż singielki) mam wrażenie, że z tą umiejętnością rozpoznawania nie bywa zawsze tak łatwo. A może czasami nie dajemy sobie szansy, bo mamy zbyt długą listę wymagań?

@ Berberysku, z tym szczęściem to różnie bywa. Na pewno mamy szczęście, że trafiliśmy w końcu na siebie. Wszystko inne to ciężka praca :)) Ale w miłym towarzystwie praca idzie jak po maśle. Czego i Tobie życzę!

@ Emilya, jest wiele gatunków Walentych. Ważne, by spotkać tego pasującego do nas :)
Powodzenia!

@ Veni, o rety - ale śmieszny komentarz :) Najlepszości przyjęte z przyjemnością i odwzajemnione :)

@ Kasiu, no trochę tych fajerwerków u nas było (ale zachowam je tylko dla siebie :)))
Co do przeczytania mu tekstu, to ... jak kończyłam pisać ten tekst on wszedł do pokoju, zaspany (bo był środek nocy i myślał, że usnęłam na sofie, więc zszedł na dół mnie ściągnąć). Powiedziałam mu trochę przekornie, że piszę o nim. "O mnie?" - zdziwił się i ... nic poza tym. Następnego dnia zapytałam się go, czy chce przeczytać. Nie chciał.
"I tak wiem, co napisałaś". To właśnie cały on. On uważa, że o pewnych rzeczach nie ma co mówić, pisać, rozgłaszać. To się wie i już :))

@ Milexica, dzięki :)

@ Jonasz, dzięki :)
I tak trzymaj! (Jeśli chodzi o Twoją Walentynkę).
Jeśli zaś chodzi o Twojego Tatę, to wygląda na to, że podobieństwo jest uderzające do mojego Walentego. Ten typ po prostu tak ma :)

@ Sukienko, moja przyjaciółko, dziękuję :)
Rany jakoś się goją. Blizny zawsze jakieś tam zostają, ale z bliznami da się żyć. Nie bolą, tylko nieładnie wyglądają. Ale też przypominają o pewnych zdarzeniach. Są przestrogą.
I może dobrze?
Buziaki

-
ren-ya
2013/02/20 12:45:37
Błogo uśmiechałam się przez większą część tej historii, by na końcu czule się wzruszyć... Piękny tekst. I naprawdę strasznie się cieszę, że w chwilach przykrości masz się komu wypłakać. Każdy powinien tak mieć. To znaczy lepiej by było, gdyby nie było powodów do przykrości, no ale wiadomo...
-
sport-owiec01
2013/02/20 14:00:33
Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze.

Fajny tekst, jakże prawdziwy w kontekście walentynkowej tandety.
-
Gość: socjo, *.17-3.cable.virginmedia.com
2013/02/20 20:43:11
Ale piękna historia, do tego ciągle trwa! A to przecież najważniejsze : )
-
fidrygauka
2013/02/21 09:30:32
@ Ren-ya, dzięki :)
Widzę, że większość osób mój tekst wzruszył.
A ja po prostu czasam muszę sobie przypomnieć, na czym się skupiać i za co być wdzięczną, żeby mnie głupoty nie wbijały w ziemię.

@ Sport-owiec, słodki wierszyk - trafia w sedno:
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze.

@ Socjo, najważniejsze, że trwa i oby jak najdłużej :) Pozdrawiam.
-
Gość: , *.zone5.bethere.co.uk
2013/02/28 00:31:12
"Ten człowiek ma milion wad. (...) nie chce ze mną chodzić na koncerty, (...) nie mówi mi komplementów przy innych, zdecydowanie za rzadko trzyma mnie za rękę i jeszcze rzadziej zabiera na randki. (...) Nie mówi mi 'kocham', bo wychodzi z założenia, że raz powiedział, i jak coś się zmieni, to mnie poinformuje."
Wyselekcjonowałam sobie z Twojego opisu, bo to bardzo pasuje do mojego Walentego. Tylko mój bardzo często płacze w kinie, dużo częściej niż ja, a najczęściej na filmach dla dzieci :)
Dobrze, że jesteś z powrotem :)
-
fidrygauka
2013/03/17 22:13:50
@ Ewo, jestem z powrotem. Powoli się ogarniam, choć na nadmiar innych atrakcji nie narzekam.
Ja sobie nie przypomninam, żebym kiedykolwiek widziała mojego męża płaczącego. To byłby ciekawy widok :))
Pozdrawiam


Spamerzy i kryptoreklamosiejcy!

Ukryte reklamy i linki do stron wspierających wasze (nie)skromne interesy, będą natychmiast usuwane, mimo mojego autentycznego podziwu dla kunsztu, z jakim próbujecie je zawoalować w pseudo-pochwalnych komciach.
Nie jestem kolekcjonerem komentarzy i wasze obłudne zachwyty nad moim blogiem mnie nie ruszają.
Fora ze dwora!


Wszystkie teksty są mojego autorstwa. Nie zgadzam się na ich rozpowszechnianie ani publikowanie bez mojej wiedzy i pisemnej zgody.

Kontakt: fidrygauka@gazeta.pl

Zdjęcia pochodzą głównie z internetu. Te mojego autorstwa kopiujcie sobie do woli :)

Po wszystko to,
czego nie ma na blogu
zapraszam na:


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...



Daisypath Vacation tickers






Najlepsze Blogi



Kocham Pomysłowość !
album




Śledź mnie :)
Follow on Bloglovin


od Żony Oburzonej
od Żony Oburzonej

od AleksandryR
od Bezcielesnej
od Oliwki z Toskanii
od Viki on line
od Żony Oburzonej
liebster blog


od Kasi.Eire
od Kasi.Eire